Śniadanie w zamku zaczęło się od podglądania ukradkiem przybyszów. Ich wygląd był dość nietypowy, jak dla zielarzy. Mężczyźni którzy przyjechali z Sciurus byli postawni i dobrze zbudowani, każdy miał przynajmniej jeden tatuaż i kolczyki w różnych częściach ciała. Jedni o krótkich włosach jedni z drugimi lub z dreadami.
Nagle drzwi od jadalni otwierają się, przechodzący przez nie Quercus był ubrany w robocze ubrania i miał małą drewnianą skrzynkę która była przewieszona przez jego ramię na grubym skórzanym pasie. Szedł tak przez salę i zorientował się, że ktoś do niego macha, była to Sciurus, która uśmiechała się do niego. Chłopak odwzajemnił uśmiech po czym zauważył że Yohimbe też na niego patrzy ale jego wzrok nie był już tak przyjemny jak wczoraj. Chłopak ze zmieszaną miną usiadł z Daturą i Anemonem przy jednym stole.
-Myślałam, że już nie prowadzisz badań? Po co Ci zatem te kryształy w skrzyni, czyżbyś zmienił zdanie?- Zapytała Datura używając tonu, który wskazywał na ironię.
Quercus uśmiechną się tylko i zaczął jeść. Po śniadaniu udał się do szklarni gdzie wcześniej prowadził badania. Niestety jego rośliny już dawno pożegnały się z tym światem, młody zielarz zebrał uschnięte rośliny i wrzucił je go kompostownika. Następnie przekopał cały parapet, nawiózł go kompostem i podlał. Po czym zajął się liczeniem nasion potrzebnych do eksperymentu, po pięć z każdego gatunku: Aquilegia vulgaris, Origanum vulgare, Calendula officinalis, Helichrystum bracteatum i Datura Strremonium. Wybrał miejsca dla każdej z roślin i siał nasiona w pięciu punktach, taż że po połączeniu tworzyły by pentagram. A w sam środek wetkną kryształ górski, każdy ważył 52g i mierzył ok 10 cm. Naszkicował wszystko w swoim zeszycie gdzie prowadził badania i po posprzątaniu wszystkiego zabrał swoje rzeczy i wyszedł ze szklarni. Gdy zamykał szklarnie poczuł,że ktoś pukną go w plecy. Odwrócił się i zobaczył dziewczynę, miała niewiele ponad dwadzieścia lat. Cała jej twarz kontrastowała z czerwonymi dreadami, które sięgały jej prawie do pasa, na nich miała drewniane koraliki i inną biżuterię, która wyglądała na amulety, ale chłopak nigdy nie wiedział czegoś takiego. Ubrana w bardzo dziwną szatę, lecz po głębszym przyjrzeniu się Quercus zauważył, że jest to chusta, którą noszą szamani na jałowych pustkowiach, gdzie drzewa są tak duże, że buduję się ich wnętrzu domy i nawet liści nie mają bo słońce tak silnie grzeje, że zaraz drzewo by wyschło na wiór. A ludzie i tak nauczyli się tam żyć, w tak trudnych warunkach. Dziewczyna miała za sobą tylko małe zawiniątko i, co od razu przykuło uwagę bransoletki. Miały najróżniejsze kształty a zrobione były z drewna i metalu, kości oraz korala. Na każdej był inny symbol lub całe rysunki, przedstawiające miejsca lub zwierzęta. Quercus zaniemówił na widok dziewczyny, patrzył się na nią z fascynacją połączoną ze zdziwieniem.
Dziewczyna wyciągnęła rękę w stronę zielarza i powiedziała.
-Witam, jestem Nyota.-Uśmiechnęła się przy tym a jej twarz zrobiła się jeszcze ładniejsza.
-Bardzo ładnie..., egh to znaczy, ja nazywam się Quercus, bardzo mi miło. Czy mogę Ci w czymś pomóc?
-Tak, poszukuję Datury. Otrzymałam list o tym, że Heder odszedł. Był mi bardzo bliski dlatego przybyłam najszybciej jak się dało na rytuał pogrzebowy. Czy wiesz gdzie ją znajdę? Byłam tu tylko raz, miałam wtedy tylko kilka lat i nie pamiętam za dobrze tego miejsca.
-Oczywiście, zaraz Cię do niej zaprowadzę, tylko zamknę szklarnie.-Quercus nerwowo walczył z kluczem, który jak na złość nie chciał się dopasować do otworu w kłódce. Po chwili wygrał z uporem zamka i razem udali się w stronę drzwi wejściowych.
Po drodze Quercus znalazł pisklę latającej wydry.-Poszukajmy jej gniazda, może uda nam się pomóc jej wrócić do rodziny.-Powiedziała Nyota, która od razy podniosła zwierzątko i podała je chłopakowi, sama w mgnieniu oka wskoczyła na drzewo, które rosło tuż obok nich w poszukiwaniu gniazda wydr. Niestety nieskutecznie, natomiast Quercus nie mógł wyjść z podziwu jak umiejętnie i z jaką gracją dziewczyna przeskakuje z gałęzi na gałąź. Po przeszukaniu całej korony drzewa, zeskoczyła tuż obok zielarza, popatrzyła jak maleństwo słodko śpi w ramionach i powiedziała.-Chyba już znalazła nową mamę dla naszego biedaka.- Uśmiechając się szczerze. Quercus przytakną, i okrywając maleństwo kontynuowali drogę do zamku.
Datura siedziała z nowymi gośćmi w jadalni. Quercus rozpoznał kilkoro z nich, cztery czarownice, Aeluri, Matris, Tenebrae i Boa z Klanu Czarnej Gwiazdy. Jest to grupa czarownic, czarowników i magów, która działa jako jednostka bojowa w przypadku ataku wroga. Nie było takiego przypadku od setek lat ale klan nigdy nie został rozwiązany. Quercus poznał członkinie klanu w czasie delegacji, które zlecał mu Heder. Kobiety przywitały chłopaka gorącymi uściskami i całusami, co sprawiło że zapomniał kompletnie z kim przyszedł do zamku. Małą wydrę przebudziły odgłosy w jadalni i wychyliła głowę zza koszuli chłopaka. Nagle patrząc na pisklaka przypomniał sobie o szamance.
-Przepraszam za maniery, Daturo to jest Nyota.
-A tak, pamiętam cię jak byłaś małym dzieckiem. Byłaś u nas przez chwilę, witam. Mam nadzieję, że Quercus nie zanudzał cię jedną ze sowich ogrodniczych opowieść.
-Witaj Daturo, nie, Quercus przyprowadził mnie tu i zaopiekował się pisklęciem latającej wydry, którą znaleźliśmy przy szklarniach. To miły chłopak.- Powiedziała szamanka uśmiechając się pod nosem. Czarownice podśmiewały się z zielarza, który zaczerwienił się w tym momencie.
-Rytuał pożegnalny odbędzie się za trzy dni, do tego czasu czuj się jak u siebie. Wszyscy członkowie zakonu chętnie ci pomogą, jeśli będziesz czegoś potrzebować po prostu kogoś poproś albo zwróć się bezpośrednio do mnie. Proponuje ci żebyś jutro zwiedziła zamek i tereny przylegające, na pewno znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie. Tymczasem chodź ze mną, pokarzę ci twój pokój. Na pewno jesteś zmęczona po podróży. - Datura odprowadziła szamankę do wyjścia, natomiast Quercus i jego dawne znajome usiedli do stołu na który od razu mała wydra weszła i zaczęła szukać czegoś do jedzenia, okazało się ze potrafi zjeść całkiem spory kawałek udka z kurczaka, co niespecjalnie zachwycało Quercusa, na szczęście kucharki były dziś w dobrym nastroju i chłopak dostał drugi kawałek kurczaka.
I tak mijał czas, czarownice opowiadały chłopakowi o sowich przygodach oraz dlaczego ważne jest żeby takie grupy jak Zakon Zielarzy, Klan Czarnej Gwiazdy czy Wojownicy Młota istniały. Wszystkie cztery miały bardzo poważne miny jak to mówiły i Quercus wiedział, że nie mówią mu wszystkiego ale po dzisiejszym dniu chłopak nie był tak dociekliwy jak zawsze tylko bawił się ze swoją nową przyjaciółką, postanowił nazwać wydrę Inana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz